|
Czy Polonia w San Francisco zbuduje zgode?
2004-03-02, (23:23) Wirtualna Polonia
Odpowiem wprost. Zbudowanie zgody jest mozliwe,
wszystko zalezy od ludzi. Musimy przede wszystkim
dzialac otwarcie, pokazujac spoleczne finanse
spolecznosci do ktorej one naleza i nie dzialac
potajemnie. Otwartosc, szczerosc, prawdomownosc,
przebaczenie i zyczliwosc, na pewno doprowadza nas do
zgody.
Procedury przesluchan swiadkow w procesie o uznanie,
ktore Towarzystwo Swietego Stanislawa jest prawdziwe,
trwaly trzy tygodnie. W trakcie zeznan swiadkow
odkryte zostaly rewelacje, ktore moga zmienic bieg
wszystkich wydarzen. Oto niektore z nich:
1/ Prawda jest ze Prezes Zerucha glosowal dwa razy 29
wrzesnia 2002; raz na wniosek o przyjecie nowych
czlonkow a drugi raz aby przewazyc remis. Okazalo sie,
ze statut organizacji przewidywal taka mozliwosc.
2/ Nieprawda jest zarzut ze Prezes Zerucha nie byl
wybrany legalnie jako wiceprezes a objal urzad po
smierci Prezesa Radomskiego. Zaprezentowany dokument
okazal sie byc sfalszowany.
3/ "Dokument" o udowodnienie niezaleznosci od
Zjednoczenia w Chicago, byl kopia pisma falszowanego.
Znaleziono inna kopie tego samego dokumentu, zanim
zostal sfalszowany. Mowil ze liczba czlonkow
ubezpieczonych byla 23, a liczba czlonkow
nieubezpieczonych, byla 37. Obydwie kopie, znalazly
sie w aktach sprawy.
Najwczesniej 15 marca 2004 sedzia zadecyduje, ktore
Towarzystwo Swietego Stanislawa jest tym prawdziwym,
tym ktore powstalo w 1889 roku, ktore bralo udzial w
zakupieniu Domu Polskiego w San Francisco i do ktorego
naleza sporne setki tysiecy dolarow trzymane do tej
pory w tajemnicy.
Bez wzgledu na decyzje sedziego, sprawa budowania
zgody jest aktualna. Nikt za nas tego nie zrobi.
Edmund Lewandowski
www.poloniasf.org
Luty 2004
Powyzsza wiadomosc wydrukowala lokalna "Nasza Gazetka"
z nastepujacym komentarzem: Autor Gabriel Michta
Nareszcie mamy cos niecos informacji na temat sprawy,
bo dotychczas krazace wiesci byly sprzeczne i trudno sie bylo
polapac o co ten spor sie toczyl. Zupelnie jak z tym yeti, kazdy o nim
slyszal, lecz malo kto widzial. Dopiero trzeba bylo szperac w
internecie, aby sie dowiedziec o co chodzilo w tym -
wyniszczajacym finansowo polskie organizacje - procesie. Polskie organizacje,
mieszczace sie pod jednym swoim-wlasnym dachem, podjely walke wrecz,
angazujac najdrozsze zespoly adwokackie w San Francisco,
rzucajac na szale setki tysiecy dolarow, otrzymane od ludzi w dobrej
wierze, ze zostana przeznaczone na cele spoleczne. Niestety
pieniadze sie rozplynely wsrod amerykanskich adwokatow, ktorzy
maja niebotyczna stawke: od 250 do 600 dolarow za godzine. A w/g
obserwatorow, jedna ze stron miala dwoch adwokatow naraz.
Ponad pol roku temu, slyszac o konflikcie miedzy
organizacjami polonijnymi w Domu Polskim, zwrocilem sie listownie do kilkunastu
osob: zasluzonych, powaznych, cieszacych sie autorytetem wsrod
polnocno-kalifornijskiej Polonii, o wywarcie wplywu na zwasnione strony, o zaprzestanie
procesowania sie i przystapienie do tzw. rozjemczych rozmow. Dostalem
kilka telefonow w tej sprawie, informujacych mnie, ze sa bezradni
wobec zawziecia sie na siebie procesujacych. Jedna ze stron [Zerucha,
przyp. EL] przyslala do redakcji list proponujacy ugode. List
opublikowalem. Jak widac reka zawisla w prozni. Odradzano mi abym o tej sprawie
nie pisal. Jak wygramy, to podamy informacje. Naciski na mnie
byly dosc skuteczne, bo przez kilka miesiecy o tym nie wspomnialem. Byl
podobno uklad miedzy adwokatami, aby strony nie komentowaly procesu.
Teraz po zakonczeniu sprawy, nie ma ograniczen wypowiedzi.
Wowczas, kiedy rzucilem mysl przerwania procesu i
pojednania, mozna bylo jeszcze uratowac okolo 200 tysiecy dolarow,
a tak to przepadlo drugie tyle. Za taka to cene uslyszymy
wyrok. Na pokoj nigdy nie jest za pozno, ale trzeba miec wole
pojednania i chrzescijanskiego ducha.
***
Dla Wirtualnej Polonii nadeslal Edmund Lewandowski
www.wirtualnapolonia.com
|